Przymróż jedno oko: nietrafiony prezent

Kurs asertywności pod choinkę, czyli co zrobić z nietrafionymi prezentami?

Ciekawa jestem jak Wasze prezenty świąteczne… Mój Mikołaj ogląda zdecydowanie za dużo telewizji, a przy tym łatwo ulega wpływom i w ten sposób rok temu moje życie odmienić miała dieta bezglutenowa, jeszcze wcześniej codzienny jogging, w tym roku padło na kurs asertywności. Cóż, ryzyko wpisane jest w zawód Świętego - książka o asertywności odwiedzi pudło z butami do biegania i formą do wypieku domowego chleba, czekając na kolejne „trafione” upominki. Czy dałam po sobie poznać, że prezent nie przypadł mi do gustu? Jasne, że nie! Po latach do perfekcji dopracowałam reakcję spontanicznego choć wyważonego zachwytu – przecież inaczej sprawiłabym komuś przykrość. Oczywiście, są osoby (pewnie wysłane przez bliskich na kurs asertywności właśnie), które nie mają oporów przed powiedzeniem, że na święta dostać chcą to i tamto (pewnie najlepiej kasę), a skarpety wełniane im nie pasują… brr, wzdrygam się na samą myśl o reakcji mojej ciotki na takie słowa, „przecież tyle czasu poświęciła, by sprawić mi przyjemność i jak ja mogę tego nie doceniać…”. To już wolę się przemęczyć te dwa dni, nie psuć nikomu atmosfery, a prezent schować do piwnicy. Z drugiej strony ciotka i tak zawsze znajduje powód do narzekania (taka już tradycja świąteczna) – a to za mało piekę chleba, a to nie widać efektów mojego „codziennego biegania” (oczywiście w kwartalnych rozmowach podtrzymuję wersję o radosnym użytkowaniu otrzymanych sprzętów, sugerując, że bieganie równoważy spożywanie domowych wypieków bezglutenowych). Hmm, może kurs asertywności to niegłupi pomysł… Jakby to było cudownie móc przestać się troszczyć o zadowolenie innych kosztem własnego niezadowolenia – chociaż raz w roku. Tylko jak to zrobić? W przypływie entuzjazmu wyciągnęłam książkę z kartonowego pudła i otworzyłam na rozdziale „odmowa asertywna”. „Trzy proste kroki, które zapewnią mi komfort, a jednocześnie nie zepsują relacji” – chyba tylko Mikołaj może być tak naiwny… Ale co tam, postanowiłam ulec magicznej aurze świąt i przetestować technikę. Za obiekt ćwiczeń wybrałam mojego kocura, który zaprzedałby duszę za miskę karmy. Kurs asertywności czas zacząć! Gdy ocierając się o moje nogi, wymruczał swą kocią prośbę, tonem spokojnym choć zdecydowanym oznajmiłam: nie, nie dam ci więcej karmy, ponieważ zjadłeś już dziś swoją porcję. Przez chwilę wydawało się, że przyjął mój komunikat ze zrozumieniem, a ja odzyskiwałam wiarę w Mikołaja… za wcześnie, gdyż kolejne przeraźliwe miauknięcie połączone z wibracją ogona nie zapowiadało niczego dobrego. Zaczęłam się tłumaczyć, chcąc udobruchać sytuację: Kotuś, przecież wiesz, że nie powinieneś tyle jeść, to dla Twojego dobra, zrozum… Jednak te szeroko otwarte i wpatrzone we mnie oczęta nie przyjmowały, bądź co bądź racjonalnego, uzasadnienia. Straciłam początkową pewność siebie, brakowało mi argumentów, czułam że się łamię… więc gdy uroczo szturchnął mnie swoją łapką, pędziłam już do kuchni po karmę. Kurs asertywności to chyba nie dla mnie…          

Asia Zadbam o Siebie Jutro

 

Podziel się z przyjaciółmi przez:

AKTUALNOŚCI

Charyzmatycznym nie trzeba "być", wystarczy takim "bywać"...

 

Mateusz Dąbrowski: Niech inni zobaczą Twoją siłę!
Starając się zrobić na innych wrażenie, często osiągamy odwrotny efekt... Dowiedz się, co działa na ludzi, jak magnes!

... [czytaj dalej]
© copyright 4GROW 2010-2014
Oferta  Kontakt  O firmie  Zespół  Opinie  |  Tel. +48 505 574 723 | Adres: ul. Panieńska 9 lok. 16, 03-704 Warszawa
design: LUK | powered by YASNE | development: Mateusz Dąbrowski