Słoik w mieście

komunikacja-szkolenieMiejska komunikacja - szkolenie z wytrwałości w dążeniu do celu.

Warszawa - wielkie miasto.Tysiące, miliony wiecznie pędzących gdzieś ludzi. Spieszących się, by zdążyć na czas. Do przedszkola z dzieckiem, z domu do pracy, z pracy do domu, do szkoły, do lekarza, na uczelnię, do znajomych. Zawsze gdzieś, ciągle coś. Normalnie jeżdżę autem do pracy, wyjeżdżam dużo wcześniej, aby zdążyć przed porannymi korkami. Jednak tego dnia samochód odmówił mi posłuszeństwa. Akumulator, którego nie wymieniałam kilka już lat, po prostu padł. Oczywiście, kiedyś musiał przyjść ten dzień, ale dlaczego akurat dzisiaj, gdy się tak spieszę?! Eh, no nic. Postanowiłam pojechać autobusem. Nie ma to jak nasza kochana komunikacja. Szkolenie z dobrych manier powinni przejść chyba wszyscy kierowcy. Znacie to? Sprawdzasz o której będzie, pędzisz jak głupi, żeby zdążyć na swój transport, a tu widzisz - jedzie. Wcześniej niż zwykle, za wcześnie. W głowie pojawia się myśl: zdążę! następny jest za 15 minut. Przyspieszasz. Biegniesz. Sprint. Kolejna myśl: Dlaczego biegam tylko do autobusu? Pojawia się zadyszka, ale już, już go dopadasz, a ten zamyka Ci drzwi przed nosem i odjeżdża. Ile razy składaliśmy obietnice, że jeśli tylko zaczeka, to następnym razem wyjdziemy wcześniej albo zaczniemy joggingi? Nic z tego, autobus i tak odjedzie, kierowca nie zaczeka. W takich momentach zazwyczaj rozpoczyna się otwarta komunikacja. Szkolenie od ludzi czekających na przystanku, które przyprawia nas o rumieńce: komunikacja-szkolenie„He he he! Powinna pani biegać szybciej” albo uwagi w stronę kierowcy „Eh, Ci kierowcy, brak im odrobiny empatii” na co inni: „Gdzież tam, przecież ludzie się spieszą! Nie można na każdego czekać. Nauczy się wychodzić wcześniej”. A ty wolałbyś się schować, zapaść pod ziemię... Takie chwile sprawiają, że miejska komunikacja, szkolenie od przypadkowych obserwatorów całego zajścia są adresatem naszych niecenzuralnych myśli. Po całym dniu jednak, gdy emocje opadną, człowiek wraca do pozytywnego myślenia i nadziei, że następnym razem będzie lepiej. Dla mnie minęło już sporo czasu od ostatniej takiej sytuacji, dlatego też z nadzieją sprawdziłam godziny odjazdów na rozkładzie: ok – będzie za 2 minuty. Może się nie spóźnię, nie jest źle. Po trzech ludzie zaczęli nerwowo patrzeć na zegarki, po 10 – wszyscy zaczynają głośno komentować: „Co to za pożal się Boże komunikacja? Szkolenie z wytrwałości, czy co nam tutaj fundują? Człowiek spieszy się, umówiony jest, wychodzi wcześniej, a i tak musi się spóźnić.” Na szczęście na horyzoncie pojawia się czerwono-żółty kształt. Zaczynają się przepychanki. Każdy chce zająć najlepsze miejsce na przystanku, tak aby do drzwi ustawić się jako pierwszy. Przyjechał. Wsiadamy. Ruszamy. Po godzinie stania w przejściu, upchnięta jak śledź, docieram do pracy.  W cudowny sposób udało mi się nawet nie spóźnić. Ciekawe co spotka mnie w drodze powrotnej?

Magda

Podziel się z przyjaciółmi przez:

AKTUALNOŚCI

Charyzmatycznym nie trzeba "być", wystarczy takim "bywać"...

 

Mateusz Dąbrowski: Niech inni zobaczą Twoją siłę!
Starając się zrobić na innych wrażenie, często osiągamy odwrotny efekt... Dowiedz się, co działa na ludzi, jak magnes!

... [czytaj dalej]
© copyright 4GROW 2010-2014
Oferta  Kontakt  O firmie  Zespół  Opinie  |  Tel. +48 505 574 723 | Adres: ul. Panieńska 9 lok. 16, 03-704 Warszawa
design: LUK | powered by YASNE | development: Mateusz Dąbrowski